Mission Kiptoo

Historia siostry Judith

Niemal 80 letnia siostra Judith nauczyła nas prostego przepisu na lekarstwo na malarię, ze zblendowanych liści papai 🙂
 
Chciałbym się chwilę przy Niej zatrzymać 🙂 siostra, która od prawie 50 lat pracuje w Kenii, przyjechała bez języka, ale z pasją wspierania Tych, którzy sami sobie pomóc nie mogą.
 
Opowiadała jak to często spotykała sytuacje, w których ludzie umierali po drodze do szpitala ze względu na dystans. Można było ich wielu martwych spotkać na drogach z wiosek. Zamiast załamywania rąk, bez języka i znajomości wymogła z rządu założenie mobilnej kliniki tak, żeby mogła dojeżdżać do chorych, robiła to przez 25 lat, aż rząd nie zamknął tej placówki. Pracowała z najuboższymi również w Tanzanii, pomagała dzieciom, które często rodziły się na ulicach slumsów. Teraz mając naszą Panią z Guadelupe w wieku 79 lat wspina się po górach w Nasaltuco i w każdą sobotę odwiedza jeden dom razem z dziećmi, przynosząc radość, nadzieję i ten wizerunek Maryi wraz z ukochaną modlitwą, Świętym Różańcem 🙂
Jak małe dzieci płakały, że iść nie mogą, bo dystans i pod górę, to siostra w swoim stylu poprosiła większych chłopców, żeby te mniejsze na taczce zawoziły 🙂 Uśmiechnięta, nie narzeka na nic. Do tego szyje, maluje, tworzy i jeszcze w tym wszystkim ostatnio się martwiła, że chyba nie zdoła przygotować stu kartek dziękczynnych dla Was, bo pytała ilu nas pomaga 🙂 Miejcie proszę siostrę Judith, te dzieciaki i całą misję w modlitwach.